Któregoś dnia oglądałem Hudsona grającego na szkolnym boisku, zanim szkolne drzwi otworzyły się o 9 rano, i usłyszałem „mamo! mamusia! Chodź, popatrz na mnie!” gdy wisiał na drabinkach. Stałem tam, obserwując, jak się wspina, i zdałem sobie sprawę, że miałbym szczęście, gdybym jeszcze rok lub dwa został wezwany do oglądania na placu zabaw przyjaciół. W przyszłym roku wchodzi do pierwszej klasy i czuję, jak powoli wyślizguje się z moich palców. Zauważam, jak cofa mi rękę i mówi, że nie chce trzymać się za ręce, kiedy idziemy, albo jak mówi, że nie chce jeszcze rozmawiać, kiedy wraca ze szkoły, ale najpierw chce się zrelaksować, a potem się podzielimy. On jest silny. niezależny, pewny siebie i wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam od syna, i chociaż czuję radość z jego osiągnięć i obserwuję jego rozwój, czuję lekki cień smutku, gdy wiem, jak szybko czas ucieka z jego lat, gdy był małym dzieckiem, i jak szybko będzie chciał być otoczony przez przyjaciół i pomyśli, że jestem denerwująca lub niefajna.

Czytałem kiedyś cytat o tym, jak nigdy nie zmienisz swojego życia, dopóki nie zmienisz czegoś, co robisz codziennie – sekret Twojego sukcesu tkwi w Twojej codziennej rutynie. A ponieważ ostatnio obserwowałem, jak czas ucieka ode mnie, często wracam do tego cytatu. Nie możemy spowolnić czasu, nie możemy sprawić, by nasze dzieci rosły wolniej i nie możemy odwrócić procesu starzenia, ale to, co możemy zrobić, to seria bardzo małych korekt, które być może *złagodzą cios*.

Spędziłam wiele pierwszych lat jako mama, myśląc o tym, jak rozwijać swoją firmę, jak się WIĘCEJ PRACOWAĆ, jak być zajęta, zawsze w kontakcie i współpracować z najbardziej niesamowitymi markami, i jestem naprawdę wdzięczna za czas, który poświęciłem do mojej firmy, ale w zeszłym roku poczułem ogromną zmianę i ogromne przyciąganie.

Na początku roku szkolnego każdego ranka wsadzałem Hudsona do autobusu, żebym miał dodatkowe 30 minut na bieganie po jego wyjściu do szkoły. Ale pewnego dnia wczesną wiosną zerwałem z tym nawykiem i zawiozłem go do szkoły – tylko po to, żeby to przetestować i zobaczyć, jak to jest. Poszedłem pobiegać 30 minut później i zacząłem dzień pracy później (co wiem, że jest to ogromny przywilej) i mogłem zobaczyć go grającego, porozmawiać z innymi mamami i być obecny z Hudsonem przez kilka dodatkowych minut w rano. Od tamtego dnia robię to każdego ranka. Tak miło jest cieszyć się tym razem, że wciąż jest podekscytowany, że mogę z nim być. Włożyłem też więcej wysiłku, aby spędzić trochę czasu sam na sam z moimi chłopcami, tylko ja i oni.

Poza moimi dziećmi staram się w 10 sam sposób podejść do własnego życia. Może się to wydawać głupie, ale zmuszam się do bardziej konsekwentnego przyjmowania witamin każdego ranka i wpisałam to w swoją rutynę. Próbowałam też pomyśleć o tym, o ile lepszy będzie mój dzień, jeśli zacznę go od ruchu VS wskakując od razu do pracy. Pod pewnymi względami czuję się mniej na bieżąco z moimi e-mailami, mniej związany z moją pracą itp. Ale pod innymi względami nie przeszkadza mi to. Codziennie, co tydzień, co miesiąc i co roku to tylko seria sekund i minut, składająca się z tysięcy drobnych decyzji, które podejmujemy podczas przechodzenia. Wraz z wiekiem coraz bardziej kładę nacisk na podejmowanie błędnych decyzji, a nie właściwych. Oczywiście nikt z nas nie jest doskonały, ale czasami wybieranie czegoś na co dzień przez wiele dni może całkowicie zmienić dużą część naszego życia. Jest w nas moc podejmowania decyzji, które łączą nas głęboko z samym sobą i z innymi, a kiedy mrugam i lata mijają, staram się siedzieć z tą myślą i myśleć o co mogę zrobić z tak potężnymi informacjami.